Wszystko od początku...

Dlaczego akurat Meksyk? Dobre pytanie do dziś się nad tym zastanawiam... Pamiętam jak dziś, że siedziałem w pracy przeglądając promocyjne oferty lotnicze, nie mogąc się zdecydować pomiędzy kilkoma innymi równie atrakcyjnymi miejscami, aż w końcu całkiem przypadkowo mój wybór padł na ojczyznę Majów i Azteków.

Obywatele Polscy nie potrzebują wizy przy wjeździe do Meksyku. Bilet w obie strony w promocji w KLM kosztował łącznie z taksami około 500 US$, więc jak na lot do Ameryki Pd to całkiem tanio. Na miejscu nie jest jednak już tak kolorowo, ceny są zbliżone do polskich, a czasami bywają wyższe. Tak więc, całkowity koszt dwutygodniowego pobytu wraz z przelotem wyniósł 950 US$ na osobe.

 

No to ruszamy...

Wylecieliśmy z Okęcia o 6.40 rano, aby po dwóch godzinach znaleźć się w Amsterdamie. Tutaj po krótkim , ba 6 godzinnym czekaniu znaleźliśmy się w końcu na pokładzie samolotu. Przed nami 9,5 godziny lotu, bezpośrednio do Mexico City. Przesunięcie czasu wynosi 8 godzin do tyłu tak więc jeszcze tego samego dnia o godzinie 17.00 wylądowaliśmy w Mexico City, temperatura na zewnatrz 28 stopni :-)

Po szybkiej o sprawnej odprawie i szcześliwej awarii semafora*, mogliśmy w reszcie wyjść na ulice...

* Lądując w Meksyku, wszyscy pasażerowie przechodząc przez bramkę muszą nacisnąć przycisk przy semaforze. Zielone - przechodzisz, czerwone - idziesz na trzepanie bagażu.